Marcowe spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki upłynęło pod znakiem rozmowy o powieści „Cud” Karpowicza, której lektura okazała się zaskakującą i intrygującą przygodą. Zaciekawił i bawił nas absurdalny koncept zakochania się młodej neurolog Anny w trupie (Mikołaju, który zginął w wypadku, ale jego ciało zachowywało urok i temperaturę żyjącego). Docenialiśmy też sprawność językową pisarza. Szczególnie w tworzeniu groteskowej, komicznej relacji Wiesława (ojca Mikołaja) opisującego podniosłym, biblijnym stylem swe pijackie ekscesy, niewybredne myśli, teściową-sukkuba czy przyjście na świat syna, który niedługo potem dawał się mocno we znaki otaczającej go przyrodzie i nauczycielom. Zwracaliśmy uwagę, że Karpowicz wykazał się umiejętnością satyrycznego portretowania postaci i ich wzajemnych relacji, ludzkich słabości czy rzeczywistości początku XXI wieku w Polsce, w której cuda opisywane są pismem codziennego brukowca i słowem nałogowca uzależnionego od seksu i alkoholu.
Niekonwencjonalne pomysły fabularne w „Cudzie”, zabiegi narracyjne (dopowiedzenia, komentarze w mowie zależnej), groteskowe zestawienia wysokiego i niskiego stylu tworzyły wybuchową, zaskakującą i zabawną mieszankę według jednych przesądzającą o atrakcyjności powieści, a zdaniem innych – utrudniającą odbiór lub stanowiącą przerost formy nad treścią. Zgodnie jednak przyznaliśmy, że była to nietuzinkowa, prowokująca do dyskusji i niejednoznaczna w interpretacji lektura.
ML
